wtorek, 23 września 2014

Góry - to dopiero wyzwanie dla ludzi wytrwałych i pozytywnie zakręconych ...


Wyprawa na Biskupią Kopę, to moja już czwarta wyprawa w projekcie, ale pierwsza litościwa dla moich niewytrzymujących nóg. Litościwa, ale także niezwykle atrakcyjna. Niewiele jest w polskich górach szlaków (chyba, bo to dopiero mój początek poznawania gór), które pokonuje się wchodząc po dłuuuugiej, wysoookiej i metalowej drabince przymocowanej do wysokiej skały. W porównaniu do Tarnicy, Łysicy i Wysokiej to najbardziej lajtowy szczyt. Przepiękny widok roztaczający z wieży widokowej zapiera dech w piersiach, nawet podczas dosłownie sekundowego łypnięcia okiem. Wylęg jakiejś miejscowej mrówczej populacji skutecznie uniemożliwił dłuższe podziwianie otoczenia, ale flaga zawisła. Każde zdobycie szczytu, bardziej lub mniej wyczerpujące, co raz bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że nasze polskie góry są cudowne. Że szlaki męczące i długie? To nic. Ale wejście na szczyt - bezcenne. Morze jest dla leniwców:) Góry - to dopiero wyzwanie dla ludzi wytrwałych i pozytywnie zakręconych, a zdobywane w wyśmienitym towarzystwie to istny raj.





autor: Ula Staszewska

niedziela, 14 września 2014

Jeżeli choć jedna mama dzięki mojej historii uwierzy, że można żyć pełną piersią po raku piersi to będę szczęśliwa z tego powodu.

Skończyły się wakacje, ale my wcale nie ustajemy. Przed nami jeszcze wiele szczytów, na które mamy zamiar dotrzeć:) Na kolejny szczyt rusza Ania, tym razem zrobimy wszystko co w naszej mocy, żeby wejść na Lackową (997 m n.p.m.) najwyższy szczyt po polskiej stronie Beskidu Niskiego.



Rozmawiałyśmy chwilę z Anią przed jej wyjazdem:

- W góry idę bo to ulubiona forma wypoczynku moja i mojego męża od ok 5 lat. Rak mnie z tego na trochę wykluczył. Odnalazłam go w sobie w  dzięki córeczce, którą karmiłam piersią ponieważ czynność ta zwracała moją większą uwagę na stan piersi. Rak piersi o najwyższym stopniu złośliwości, a do tego odporny na  hormony i herceptynę. Ten wyjazd to inauguracja rodzinnych wypraw w góry. Rodzinnych bo po raz pierwszy wyjeżdżamy jako formalni "mąż i żona" i z całą pewnością będziemy zarażać tą pasją naszą córkę Zuzię. Dla mnie to powrót do pełni życia. Innego, ale wcale nie gorszego. Śmiało mówię,że nawet lepszego i to dzięki rakowi. Dlatego robię to właśnie z RnR. Takich mam jak ja wcale nie jest tak mało. Jeżeli choć jedna mama dzięki mojej historii uwierzy, że można żyć  pełną piersią po raku piersi to będę szczęśliwa z tego powodu.

Ania! Trzymamy kciuki!

piątek, 12 września 2014

Pozdrowienia z Gruzji!

Rak`n`Rollową flagę na szczyt Tetnuldi (4852m.npm) wniosło trzech śmiałków! Michał Natkaniec, Mirosław Warzybok i Tomasz Byrski


Dziękujemy Wam za pozdrowienia i wsparcie chłopaki! :) Dzięki za antyrakową misję i raknrollowe charakterki! :) Wiadomo! Nasi górą!


Wielkieee gratulacjeee!

poniedziałek, 1 września 2014

Biskupia Kopa zdobyta!

Kolejny weekend przyniósł nam kolejny zdobyty szczyt z Korony Gór Polski. Tym razem Ula z ekipą pojawiła się na Biskupiej Kopie (szczyt o wysokości 890 m n.p.m. w polskiej części Gór Opawskich).
Dzięki dziewczyny! Jest radość!