czwartek, 26 czerwca 2014

Kasia przejdzie dla Rak'n'Roll 469 km po Głównym Szlaku Beskidzkim

Podczas gdy projekt zdobywania Korony Gór Polski nabiera rozpędu właśnie dziś na szlak wyrusza Kasia. Trzeba dodać, że na szlak nie byle jaki, bo Główny Szlak Beskidzki, o długości 496 km. Kasia rozpoczyna swą podróż w Ustroniu, aby skończyć po kilku tygodniach w Ustrzykach. Na jej plecaku przez cały czas dumnie będzie powiewała flaga Rak'n'Roll.


Skąd taki pomysł? Po co to robi? Czemu zdecydowała się zadedykować swój przemarsz Fundacji? Czy czegoś się obawia? Rozmawialiśmy z nią na chwilę przed startem.



Kasia Główny Szlak Beskidzki to 496 km, które zdecydowałaś się przemierzyć samotnie. Skąd taki niecodzienny pomysł?

Od kilku lat chodził za mną pomysł wyruszenia na samotną górską wędrówkę. Kiedy po powrocie z miesięcznej podróży po Stanach, wpadła mi w ręce (całkiem przypadkiem), książka Cheryl Strayed "Dzika Droga", uznałam że to znak. Ostatnie lata upływały mi na ciągłej pracy, mało czasu poświęcałam samej sobie o bliskich nie wspomnę. Kiedy tylko mi się udawało wziąć kilka dni wolnego, uciekałam w góry, często samotnie. Podobnie jak Cheryl, postanowiłam na nowo odkryć jak i zaakceptować siebie. Zdaję sobie sprawę ze swojego wieku (32 lata) możliwości podjęcia podobnej wędrówki z roku na rok będą malały. Po przeczytaniu bloga Łukasza Supergana oraz Piotra Baranowskiego, którzy przemierzyli samotnie Luk Karpat, powiedziałam sama do siebie: -"Tak! To jest to!". Oczywiście zdałam sobie sprawę z trudności trasy, stąd kiedy podczas spotkania z Piotrem Baranowskim usłyszałam o możliwości zrobienia sobie "rozgrzewki" w postaci przejścia GSB (Główny Szlak Beskidzki), ucieszyłam się na myśl o tej alternatywie. Od wielu osób słyszę pytania: dlaczego idę sama, dlaczego w góry, a nie na słoneczną plażę, czy nie boję się iść sama kilkaset kilometrów w lesie etc. Mieszkając 3 lata w ścisłym centrum Krakowa, stwierdzam iż bardziej mogę obawiać się wieczornego spaceru wokół Rynku aniżeli spania pod gołym niebem. Samotna wędrówka jest dla mnie czymś oczyszczającym, jestem zdana tylko na siebie, na swoje towarzystwo, sprawdzam swoje możliwości, mam czas na poukładanie swoich myśli (kto mnie zna wie jak dużo czasu temu poświęcam). 
Nie jestem ideałem, lecz chce dać sobie jeszcze jedną szansę na stworzenie nowej lepszej siebie. 

A czemu chcesz zadedykować swoją wyprawę Fundacji Rak'n'Roll?

Od kilku lat, wśród swoich najbliższych mam opinię nadopiekuńczej Matki z uwagi na chęć niesienia pomocy wszystkim, którzy tego potrzebują, czasami kosztem samej siebie. 3 lata temu poznałam chłopaka, który utrzymywał iż jest chory na raka. Oszukiwał nie tylko mnie, nowo poznaną dziewczynę lecz również swoich przyjaciół, z którymi żył znacznie dłużej. Nasza naiwność polegała na tym iż nie sprawdziliśmy jego historii choroby, a pieniądze, które zbieraliśmy przekazywaliśmy z nadzieją na jego wyleczenie. Po ujawnieniu prawdy przysięgłam sobie nieść pomoc tylko Fundacjom, które wiedzą jak pomagać i komu! Działania Waszej Fundacji śledzę od ponad roku, bardzo uderzyła mnie forma przekazywania przez Was informacji. Fak dla raka, wyprawa rowerowa na zwrotnik raka, akcje, które mnie samą podnoszą na duchu. Chciałabym aby jak najwięcej osób dowiedziało się o Waszej działalności, aby pomagać trzeba działać! 

Jak myślisz ile czasu zajmie Ci pokonanie Głównego Szlaku Beskidziego?

Trasę zaplanowałam przejść spokojnym tempem. Chcę cieszyć się każdą chwilą spędzoną na szlaku, stad sprawdzając dystanse poszczególnych odcinków jak i czasy przejścia, zaplanowałam wszystko na 27 dni. Miesiąc w polskich górach wydaje się być przygodą życia, chciałabym tym samym zachęcić wszystkich do wyjścia na pobliskie szlaki, ruszenia swoich czterech tyłków na łono natury a nie na shopping po galeriach ;)

Przygotowujesz się w jakiś specjalny sposób do wyprawy czy pójdziesz na żywioł?

Z uwagi na dotychczasową pracę nie byłam w stanie dostatecznie przygotować się na wyruszenia na szlak. Można więc powiedzieć że pójdę na żywioł ;) po dotychczasowych osiągnięciach, bez specjalnego przygotowania jestem w stanie powiedzieć sobie że dam radę! Odcinki podzielone są na długości ok 17-20 km, uwzględniałam w nich moją kondycję fizyczną jak i ciężar bagażu. Myślę ze z Waszym wsparciem przejście GSB będzie czystą przyjemnością. 

Czy czegoś się obawiasz w związku z wyprawą? Coś może być dla ciebie uciążliwe?

Poza ciężarem plecaka, jedyne czego sie obawiam to pogody. W ostatnich latach daje się nam we znaki. Wiem że nie będzie możliwe wyjście na niektóre odcinki w momencie burzowej pogody. 

A co z samotnością w czasie przemarszu? Czy ktoś będzie ci towarzyszył na niektórych odcinkach trasy?

Jak wcześniej wspomniałam, nie boję się samotności, wręcz przeciwnie, potrzebuję jej teraz. Natomiast nie znaczy to iż będę uciekać na szlaku od ludzi. Góry są dla każdego spragnionego. Mnie osobiście byłoby niezmiernie miło spotkać osobę związaną z Waszą Fundacją, z którą mogłabym pokonać odcinek lub przynajmniej jego część, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Cieszyć się daną nam chwilą.

Jak będzie wyglądała twoja podróż z perspektywy logistycznej: trasa, terminy, gdzie planujesz nocować, jak będziesz się odżywiała, skąd będziesz brała wodę itd.?

GSB jest na tyle przyjaznym szlakiem iż trasa co kilkadziesiąt kilometrów przechodzi przez duże miejscowości w których będę mogła uzupełnić sobie zapasy wody, pożywienia etc. Zaplanowałam również większość noclegów przy Schroniskach. Plan mojego przejścia można sobie podejrzeć na blogu sheerkabo.blogger.com oraz stronie Fundacji. Będzie mi niezmiernie miło jeżeli ktoś z Was znajdzie chwilę na dołączenie do mnie na jednym odcinku. 

Dobra! Kasia, trzymamy kciuki! Szerokości! Postaramy się dołączyć do Ciebie!:) 


Kasia Bogacka:
Ostatnie cztery lata zajmowałam się kawiarnią, którą prowadziłam wraz z siostrą Agnieszką. Uwielbiam street art, który próbuję uwieczniać na fotograficznych pocztówkach z każdego odwiedzanego miejsca. Pomimo lęku wysokości lubię podejmować wyzwania zdobywania kolejnych szczytów górskich. Tak jak odkrywanie nowych miejsc, ogromną przyjemność sprawiają mi chwilę z książką w ręku z subtelną muzyką w tle. Wiele wspomnień wiąże z zapachami, obrazami lecz najbardziej z muzyką stąd pomysł wprowadzenia pocztówki muzycznej z mojej wyprawy aby każdy mógł po sobie pozostawić ślad. 

Na całej trasie swojego przemarszu Kasia będzie zostawiała pamiątkowe wlepki (oczywiście tam gdzie będzie to możliwe i dozwolone:)). 
A jeśli ktoś z Was będzie przypadkiem na trasie Głównego Szlaku Beskidzkiego i będzie chciał powędrować chwilę z Kasią dawajcie znać.