czwartek, 28 sierpnia 2014

Rak a sport

Nie ma rzeczy niemożliwych. Wierzymy, że raka można pokonać. Do walki z nim wykorzystujemy to co kochamy najbardziej: sport i przygodę. Wielokrotnie zastanawialiśmy się jak właściwie jest z tym sportem w czasie i po chorobie. Czy rak przekreśla nasze sportowe wyczyny? Kiedy możemy wrócić do uprawiania sportu? O tym wszystkim rozmawiamy z Katarzyną Borowicz - psychologiem pracującym z osobami chorymi nowotworowo i ich bliskimi.

Kasiu, czy rak przekreśla nasze sportowe wyczyny?
Patrząc na kanadyjskiego hokeistę Mario Lemieux, który po leczeniu choroby Hodgkina powrócił do uprawiania sportu na olimpijskim poziomie – widzimy, że nie. Choroba nowotworowa i leczenie nie muszą przekreślać sportowego trybu życia. Jeśli nie ma przeciwskazań lekarskich, a siły organizmu pozwalają na większy wysiłek, powrót do ćwiczeń po rekonwalescencji jest możliwy. W wielu przypadkach decyzja powrotu do sportu zależy od nastawienia psychicznego, wiary we własne siły, motywacji a przede wszystkim aktualnych możliwości organizmu.

Co się dzieje z naszym ciałem i umysłem gdy chorujemy?
Gdy choruje jakaś część ciała - zwykle słabnie cały organizm. Bywa, że początkowo osłabienie jest nieznaczne, trudno zauważalne przez chorego w rutynie życia codziennego. Kiedy jednak do świadomości dociera diagnoza raka - ciało na ogół odczuwalnie słabnie. Do głosu dochodzą silne emocje: lęk, gniew, rozpacz. Mówimy wtedy o osłabieniu psychofizycznym. W głowie pojawiają się różne myśli; od zaprzeczających chorobie, pełnych zwątpienia po naznaczone nadzieją i wiarą w powrót do zdrowia.

Dziewczyny z Hardego Teamu tuż przed biegiem górskim na 6 km w Szczawnicy

Dlaczego powrót do aktywności jest taki ważny?
Aktywność pobudza energię organizmu. Przyspiesza akcję serca, podnosi poziom ciśnienia krwi. Kiedy jest źródłem przyjemności, pobudza wydzielanie endorfin – hormonów dobrego samopoczucia.

Dlaczego tak trudno zacząć?
Bo bywa, że choroba nowotworowa „degraduje” dotychczasowy sposób patrzenia na świat i siebie, przysłowiowo „ścina z nóg”. Potrzeba czasu, by człowiek „odbudował się”. Potrzebne są także: wola, siła i wiara w sens stwarzania swego życia po raz kolejny. Co ważne, potrzebujemy także zapewnienia od lekarza, że nasz organizm jest gotowy a powrót do aktywności nam nie zaszkodzi.
  
Kiedy możemy wracać do sportu? 
Przede wszystkim, kiedy brak przeciwskazań ze strony lekarza. Po drugie, kiedy zauważamy przypływ sił witalnych po okresie rekonwalescencji i rehabilitacji. No i oczywiście, kiedy mamy na to ochotę. Istotne jest, by podejmować decyzję w zgodzie ze swoim organizmem i świadomością jego aktualnych zasobów. Nie warto go forsować, jeśli jedynymi powodami powrotu do sportu są namowy innych lub ogólnie przyjęte trendy.
Ania w czasie rowerowej wyprawy na Zwrotnik Raka

Czy są wobec tego jakieś przeciwwskazania do uprawnia sportu?
Uważam, że zawsze należy szczerze porozmawiać ze swoim lekarzem o planach powrotu do regularnych treningów. Pomoże nam to ustalić, czy czas jaki minął od zakończenia leczenia chirurgicznego i onkologicznego jest wystarczający. Jeśli by mówić o psychologicznych przeciwwskazaniach – należałby do nich wyraźny brak chęci powrotu do aktywnego stylu życia. Wówczas warto byłoby przyjrzeć się powodom, dla których tego nie robimy. Mam na myśli np. stany depresyjne i kwestię przewartościowania dotychczasowych priorytetów.

Czy są jakieś aktywności, które są bardziej wskazane?
Myślę, że większość aktywności ruchowych jest odpowiednia: spacer, nordic walking, jazda na rowerze, bieganie, pływanie... Pod rozwagę należy wziąć przede wszystkim intensywność ćwiczeń. Ważne by trening, a dokładnie poniesione w jego trakcie straty, nie przewyższały zysków. Istotne, by korzyści z niego płynące były dla nas znaczące. To może być lepsze samopoczucie, ciągłe poznawanie siebie, przekraczanie barier własnych słabości, samorozwój. Wybór aktywności jest zindywidualizowany. Warto kierować się własnymi zainteresowaniami, predyspozycjami i zasobami.

Ula i Ula na szczycie Wysokiej w czasie projektu Korony Gór Polski
Mówi się, że uprawianie sportu zapobiega chorobom nowotworowym, czy to prawda?
Jest wiele czynników, o których mówi się że, zwiększają prawdopodobieństwo zachorowania na raka. Należą do nich m.in.: obciążenie genetyczne, zanieczyszczenie środowiska, niezdrowy styl życia - w tym brak aktywności fizycznej. Nie można zatem jednoznacznie stwierdzić, że sport zapobiega chorobom nowotworowym. Można jednak powiedzieć, że poprzez zdrowy, świadomy styl życia zmniejszamy prawdopodobieństwo zachorowania.

Rozmawialiśmy z Katarzyną Borowicz
psycholog pracujący z osobami chorymi nowotworowo i ich bliskimi.
Fundacja Rak'n'Roll. Wygraj życie.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Skrzyczne zdobyte! To 15 szczyt w Koronie Gór Polski, na którym byliśmy!

To był pracowity weekend:) Podczas gdy Ania, Aneta, Wiola i Magda zdobywały Ślężę i Wielką Sowę, Łukasz na pełnym spontanie zdobył najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego - Skrzyczne (1257 m n.p.m.)! Mistrz! 
Dzięki kochani! 
Czekamy na Wasze relacje!

Przed nami jeszcze 13 gór i szczytów!:)


sobota, 23 sierpnia 2014

Ślęża i Wielka Sowa zdobyte!

Silna ekipa w składzie Ania, Aneta, Wiola i Magda wyruszyła w piątek w góry. Wczoraj zdobyły Ślężę (718 m n.p.m.), a dziś flaga Rak'n'Rollowa załopotała na Wielkiej Sowie (1015 m n.p.m.). Brawo!!!Mega!!! Jest radość! Dziewczyny wypoczywają, a my czekamy na ich powrót i relację:)





wtorek, 19 sierpnia 2014

Wszystkim pragnącym żyć, cierpiącym i tak cholernie smutnym dedykuję każde moje zdobycie szczytu.

"Urzekła mnie aura tajemniczości i legend otaczających tą górę, a i sama kolekcjonuję czarownice. I powiem szczerze było tajemniczo. Góra niby nie wysoka, wydawałoby się że łatwa do zdobycia. Według głosów dobiegających z różnych stron - wręcz spacerowa. Taki lajcik. Ale to tylko pozory i złudzenia. Tak jak w życiu, nic nie wygląda tak jak nam się to wydaje. Wędrówce towarzyszyła burza, ulewa, gradobicie i wszechogarniające błoto. A i trasa nie wyglądała tak jak została zaplanowana. Z powodu problemów komunikacyjnych krótki szlak (ze Świętej Katarzyny) odpadł na samym początku. Jedyne co pozostało to 24-kilometrowa wędrówka szlakiem z Nowej Słupi. Długo, daleko, w fatalnych warunkach atmosferycznych. Turyści po drodze wymiękali, ale nie ja. Ubłocona po kolana, przemoczona do szpiku kości ale cholernie szczęśliwa. Dla mnie los jest od prawie 10 lat łaskawy. Dziękuję Bogu że mogę iść, że mogę wejść na górę, zdobyć ją. I już po raz trzeci wchodziłam na szczyt z myślą, że mimo, że czasem opadam z sił, że muszę odpocząć, złapać tchu to JEST MI DANE mieć tę siłę, której inni z racji swojej choroby nie mają. Wszystkim pragnącym żyć, cierpiącym i tak cholernie smutnym dedykuję każde moje zdobycie szczytu. Wszystkim razem i każdemu z osobna. A na szczycie wszystkich chorujących jest moja mama, która od dwóch lat walczy z rakiem jajnika. Myśl o niej jest moją siłą napędową i daje moc parcia na przód. Dla niej.

Czego się obawiam? Że oprócz zaciśnięcia zębów i parcia na przód nic nie mogę więcej zrobić :( Więc zaciskam i idę. I będę szła dalej!!!" - Ula S.




poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Echo ze świata!

"Chyba prawdą jest, że z gór ludzie wracają lepsi. Zwłaszcza ci, którzy nie wchodzą na nie, aby je wyłącznie "zaliczać", ale by je również przeżywać", odkrywać ich duszę, a przy tym odkrywać też siebie." (Monika Witkowska 'Everest góra gór')
Nasza górska kula energii niesie się w świat! Idąc szlakiem z flagą RnR można spotkać ludzi, którzy mówią że: "Znają flagę! Widzieli taką na Waligórze!" :)
Albo maile jak ten od Piotra J. potwierdzający zdobycie Wysokiej:)

Lub maile od tych, co jak my nie poddali się chorobie i zdobywają szczyty!
Marietta napisała:
"Dobra energia ze Szrenicy i z Wysokiej :) Góry są boskie! Pozdrawiam WSZYSTKICH!"


DZIĘKUJEMY!
WIELKA KULA ENERGII, PCHNIĘTA Z GÓRSKIM ROZMACHEM DLA WAS!
O to chodziło! :)

Po co tam pojechałam? Właśnie po to, żeby poczuć i przeżyć tę chwilę gdy dociera się do celu, na szczyt!

Wiele osób przed wyjazdem komentowało: gdzie mnie znowu niesie, co znowu wymyśliłam? Przecież miałam kontuzję kolana, pobyt w szpitalu, to za ciężkie dla mnie! Tak na prawdę nigdy się nie zastanawiam: za ciężkie czy nie, bo wtedy nie podjęłabym żadnego wyzwania! Zdecydowałam się od razu, a jak będzie to się okaże... - wspomina Ania, która wraz z Edytą zdobyły Radziejową.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Łysica zdobyta!


Duet Ula i Ula dopiero co zdobył Wysoką, a już w sobotę Rak'n'Rollowa flaga załopotała dzięki nim na Łysicy!

 "Łysica zdobyta! Miotły zdechły w Świętym Krzyżu z powodu braku tankowania, toteż trzeba było taplać się w błocie ok 24 km w drodze na szczyt  — fantastycznie w: Łysica 612 m.n.p.m. "

niedziela, 3 sierpnia 2014

Radziejowa zdobyta!

Wczoraj dotarła do nas informacja, że kolejny szczyt z Korony Gór Polski został zdobyty. Tym razem dotarliśmy na Radziejową (najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego - 1266 mnpm). Gratulacje Ania!!!:)


Droga na Rysy

To było moje świętowanie 10-tej rocznicy od operacji. Dziękuję Bogu, losowi, i czepkowi (w którym się chyba urodziłam), że żyję. I to bardzo! Rak został gdzieś z tyłu. Niech już nigdy nie wraca! Teraz jest czas życia. Dobry czas! Na czerwony szlak wiodący na szczyt, ruszyłam z moim 16-letnim synem Jankiem (zwanym dalej paparazzim ;)).

sobota, 2 sierpnia 2014

Przekonałam się że nie ma rzeczy niemożliwych...

Monika zdobyła Rysy, Ula i Ula - Wysoką, a tymczasem w drodze w Beskid Sądecki i na Radziejową jest Ania

Kim jest Ania Rutkowska?
Jestem osobą, która zbyt wcześnie została mocno doświadczona przez paskudną chorobę. Ale mimo to nadal pracuje, podróżuje, staram się by choroba i jej skutki nie zdominowały mojej codzienności. A nawet jak przychodzą chwile słabości to staram się szybko podnieść. Dlatego też biorę udział w Rollingowych projektach, by mieć normalne i miłe wspomnienia, doświadczenia. Gdyby nie choroba nie pojechałabym rowerem z Mediolanu do Marsylii, nie poznałabym wspaniałych ludzi. Lubię podróżować, lubię czerwone wino. Przede wszystkim lubię być aktywna. 

Ania (z lewej) odbiera Rak'n'Rollową flagę

Wysoka zdobyta!!!

"Wysoka zdobyta!!! Jesteśmy megazajebiste! Po całym dniu pracy, nocnej podróży bez zmrużenia oka i lekkim śniadanku pooooooszły zdobywać  zdobyły i padły jak psy Pluto  Flagę tradycyjnie zostawiły na szczycie, niech rolluje cały czas" - Ula i Ula