środa, 9 lipca 2014

Kasia na półmetku Głównego Szlaku Beskidzkiego!!!

"Jestem właśnie na półmetku mojej trasy :) 
Doszłam z lekko opuchniętą kostką do Krynicy, gdzie po raz kolejny spotkałam życzliwe mi osoby. Nie słyszały o moim samotnym przejściu GSB, o Fundacji a mimo to pomagają jak tylko mogą.

Co mnie zaskakuje na trasie? Zaskakuje mnie przypadek :), ponure usposobienie osób z Zawoi i radosne z pozostałych przeze mnie mijanych miejscowości, moja kondycja (która z dnia na dzień okazuje się lepsza, nawet kiedy dokucza mi mała kontuzja kostki).


Cała trasa do tej pory była przepiękna, bogata w cudowne widoki (w szczególności wschód słońca na Babiej Górze), nawet w deszczu oraz wśród wiatrołomów szło mi się wyjątkowo dobrze. Wszystko dookoła wyglądało tak tajemniczo, magicznie...

Największą trudność jak do tej pory sprawił mi odcinek z Jordanowa do Rabki Zdrój z uwagi na fatalne oznaczenie szlaku. Przy wyjściu z Jordanowa okazało się że nie ma mostu, który zaznaczony jest na mapie. Dzięki chłopakowi, który kilka godzin wcześniej dotarł, na swoim rowerze do tego odcinka, dowiedziałam się, że należy obejść "przeszkodę" w postaci rzeki, torami kolejowymi ;) Straciłam ok. godziny na błądzeniu i szukaniu oznaczenia szlaku w miejscowości Skawa. Mijając drogę krajową nr 7, wyszłam na halę gdzie dookoła były tylko lasy i ani jednego znaku w którą stronę mam się udać. Dla porównania, w Gorcach oraz Pieninach jest wbity chociaż jeden kij wskazujący kierunek szlaku. Ten dzień wspominam póki co najgorzej. Dotarłam do Rabki wycieńczona, fizycznie jak i psychicznie.

O poranku uśmiech znowu pojawił się na mej twarzy oraz radość na samą myśl o kolejnych przygodach:)"