czwartek, 8 maja 2014

II Biegi górskie w Szczawnicy - Rak'n'Rolling.Run!


3 trasy, 2 kraje, ponad 600 zawodników i deszcz przez cały tydzień przygotowujący szlaki na przyjęcie biegaczy – tak w skrócie można opisać II edycję Biegów Górskich w Szczawnicy, która odbyła się 26 kwietnia.

Rak’n’Rolling.Run! to biegi wyjątkowe, które wyrosły z RollinguNie boimy się żyć. Nie boimy się marzyć i nie zawahamy się też, aby swoje marzenia i cele zrealizować. Taka jest idea Rollingu i z taką też ideą realizujemy Biegi Górskie w Szczawnicy. 

Pomagamy i wyciągamy z domów osoby, które chorowały na raka i wracają do życia po chorobie. Chcemy Wam pokazać, że macie jeszcze wiele do zrobienia, że czasem jest ciężko, ale można osiągnąć cel jak się tylko mocno zaprze. Tym, z Was którzy jeszcze nie mogą być z nami, ponieważ chorują, przekazujemy moc pozytywnej energii i część wpisowego zawodników, które trafi wprost do Fundacji – wierzymy, że pomoże! Trzymajcie się!



Hardy Team w Hardym Rollingu

Podobnie jak w roku ubiegłym w biegach wziął udział Hardy Team składający się z osób, które pokonały raka, a teraz zmierzyły się z kolejnym wyzwaniem. Dlaczego Hardy? Gdybyście zobaczyli ich na trasie nie mielibyście wątpliwości. Hardy ... b
o wytrzymały, odporny, trochę butny i niepokorny – taki jak każdy, kto zmierzył się z chorobą i wygrał, każdy kto uparcie dąży do realizacji swoich marzeń. Zawodnicy Hardego Rollingu w tym nasza Ania, Beata i Ola wystartowali w dwie godziny po maratończykach. Punktualnie o 11 na starcie zjawiło się 100 osób, które za cel postawiły sobie przebiegnięcie 6 km Hardego Rollingu. Na zawodników czekało mega syte błotniste podejście, uwieńczone radością z osiągniętego szczytu i wspaniałymi widokami rozpościerającymi się z Szafranówki, a następnie szybki i bardzo błotnisty zbieg czy ślizg wąwozem w kierunku deptaka nad Grajcarkiem. 




Błoto, pot i łzy czyli Niepokorny Mnich.

Dawno dawno temu na słowackim Spiszu w Czerwonym Klasztorze, żył Brat Cyprian - mąż wielce uczony, ale duchem niespokojny. Jego największym marzeniem było latać jak ptaki, choćby orły. Dlatego też przez długie lata pracował nad wykonaniem maszyny latającej, którą jak głosi legenda ... wykonał! A, że był niepokorny, odważny i niezłomny w osiąganiu swoich celów nowa trasa 94 kilometrowego ultra maratonu od tego roku nosi nazwę „Niepokorny Mnich” - niepokorny tak jak wszyscy, którzy mierzą wysoko i zmierzą się z tą trasą. A było się z czym mierzyć. Trasa biegu wiodącego w połowie po Polsce w połowie po Słowacji okazała się bardzo wymagająca – do mety dotarło 73% startujących, z czego wielu w okolicach limitu czasu. 





Wielka błotna Prehyba

Punktualnie o godzinie 9:00 w ślad za uczestnikami Niepokornego Mnicha na trasę ruszyło 339 zawodników maratonu Wielka Prehyba (42 km) w tym nasz Hardy Szymon. Trasa biegu prowadziła szlakami Beskidu Sądeckiego przez Radziejową i granią Małych Pienin do samej Szczawnicy. W 95% trasa wiodła obłoconymi do granic możliwości szlakami górskimi po leśnych ścieżkach, polanach i szutrach. Pomimo padającego nieustannie deszczu, przeplatanego niezbyt długimi okresami słońca, do mety dotarło 307 zawodników.