czwartek, 6 grudnia 2012

Matejko w akcji, czyli etap Barcelona - Alicante

O etapie Barcelona-Alicante opowiada nam Kasia Matejak:

Etap Barcelona-Alicante, wydawał się nieosiągalny, bo zaprawiona w bojach rowerowych nie jestem, a jak dodatkowo na rozpisce zobaczyłam, że mam przejechać ponad 600 km, to jedyne co mi pozostało, to się roześmiać;) Przygody rozpoczęły się jeszcze na polskiej ziemi. Mgła spowodowała, że odleciałyśmy (ja i Kejti) z ponad 3-godzinnym opóźnieniem, a na pokładzie leciałyśmy z gangiem motocyklowym, który do grzecznych nie należy. Dla urozmaicenia lotu w jego tracie poszukiwany był lekarz, bo ktoś zasłabł, trochę się działo.;) Jak już doleciałyśmy do Barcelony, która powitała nas wspaniale ciepłą i słoneczną pogodą skierowałyśmy swe kroki do hostelu, zrzuciłyśmy sakwy i czekałyśmy na sygnał od Magdy, aby się z nią spotkać i móc dokonać przeglądu rowerów przed startem kolejnego dnia (niedziela, 18.11). 
 
W tym miejscu mogłabym opisać dzień po dniu, ale nazwy miast i miejscowości są bardziej lub mniej znane i nie o to chodzi, żeby zapoznawać się ze strukturą geograficzną południowej Hiszpanii;) 

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że każdy dzień po prostu dostarczał nam wiele frajdy. Coraz lepiej się poznawałyśmy i co najważniejsze nadawałyśmy z dziewczynami na tzw. tych samych falach, zatem jazda okazała się czystą przyjemnością. Otaczające widoki, sprzyjająca pogoda oraz ludzie, których spotykałyśmy po drodze spowodowały, że ten tydzień był rewelacyjnie spędzonym przeze mnie urlopem. Mijanie sadów mandarynkowych i pomarańczowych, w oddali falujące morze, słońce nad nami, co jakiś czas deszczyk i wspaniały środek transportu pod nami (dla jeszcze niezorientowanych – ROWER:D), czegóż chcieć więcej? 

Totalna beztroska. 


Owszem, przejeżdżałyśmy przez miejscowości, które nie mają nic wspólnego z wyobrażeniem hiszpańskiego piękna, ale było ich niewiele, pozostała większość urzekła mnie swoim pięknem! 

Jak przed wyjazdem pojawiały się u mnie wątpliwości czy to dobry pomysł brać udział w projekcie, przecież nie dam rady tyle przejechać, itp. itd., tak teraz wiem, że nie było nad czym się zastanawiać. 

Powtórzyłabym to bez najmniejszego zastanowienia! Niezapomniane wrażenia! Polecam każdemu!