poniedziałek, 12 listopada 2012

Wspomnienia Ani - do Marsylii z Milano - stylowo rollingowano


Niewyspana, obolała jeszcze chwilowo Ania (Rutka:)) już z Polski, już po wszystkim przekazuje nam kilka swoich złotych myśli nieuczesanych - nic nie poprawiam - jedzie jako żywo:)



Ania: Wyprawa była dla mnie wielkim wyzwaniem i była dość ciężka, ale mimo tych wszelkich trudów udało mi się pokonać ten etap, który dla mnie był czymś więcej niż tylko przejechaniem 500km i odzwierciedlał prawdziwą walkę w moim życiu ... Udało mi się to także dzięki Agnieszce, która wspierała mnie przez cały czas i pomagała w trudnych chwilach. To był owocny, intensywny i przeuroczo spędzony czas choć bywało i trudno i nie zawsze komfortowo.

Dziękuję Ci Aga za wszystko...!!![kwiatek]

Dziękuje Fundacji Rak'n'roll, Marcie, Elizie i Magdzie a także tym których kocham, rodzinie i wszystkim którzy wspierali mnie i kibicowali mi przez całą drogę i śledzą losy Raknrollowców!

Ania